Witaj WIELKA Ameryko!!
Ameryka brzmi WIELKO. Prawda? Każdy wie że małe to
to nie jest.
Co z tą Ameryką?
Jest WIELKA czy też nie?
I o tym będzie ten post.
(Post subiektywny i niepełny zarazem z racji mojego krótkiego dopiero co pobytu).
Moja przygoda z Ameryką zaczęła się tak jak dla
większości polaków - w Czikago !
Pięknie się leciało nad WIELKIMI Jeziorami,
pięknie widać było linię brzegową Lake
Michigan i domki przedmieść z basenami. W końcu samolot gładko usiadł na lotnisku O'hare.
WIELKI Airbus błyskawicznie opustoszał. Gdzie Ci
ludzie? Idę prawie-pustymi korytarzami WIELKIEGO airportu - szukam,patrze, nie
ma nikogo! Aż tu nagle zza rogu dobiega mnie przyjemny głos : US citizens go to gates 56 and 57....non-citizens here to the right
- oznajmia miła pani. I co
zobaczyłem? WIELKĄ kolejkę do tzw Customs
and Border Protection Office. Przeszedłem - poczekałem - przedstawiłem wizę (i siebie zarazem.)
Chwilę później stojąc już zza brakami mogłem wykrzyknąć: "Jestem w Ameryce!" Oficjalnie. (I dodam że nawet przepuścili mi oscypka podhalańskiego
bez oclenia i konkwiskaty. Chociaż produktów zwierzęcych tu wwozić nie wolno.Tak mówią przepisy.)
Po wyjściu z airportu...wsiadam w samochód mojego szefa, i dalej na highway oczywiście ruszamy. Jaki? WIELKI. Wiele
pasów - a po pasach WIELKIE samochody pędzą. Patrzę na licznik....mph...mile. To nie Europa, tu nie spytasz nikogo o kilosy na liczniku.
Poźniej było Czikagowskie WIELKIE downtown gdzie budynki takie jak 450m Sears Tower, Hancock Tower, ich nie
wiele mniejsze bliźniaki skutecznie przysłaniały niebo. Ale to jest urok tego miasta. Poważnie. Nawet
tym którzy najchętniej by nawet 4-piętrowe szeregowe osiedla zrównali z ziemią
z powodu ich nienaturalnej wyniosłości, polecam Chicago. Jest WIELKIE
wysokością - i ładne, ładne, stylowe po prostu.
Jackowa nie odwiedziłem już z braku czasu - ale może wiele nie straciłem, gdyż jedna z napotkanych Polek
mówiła mi, że wyparli nas stamtąd Meksykanie, i że teraz Polonia żyje w
rozproszeniu!?
Po dwóch dniach dotarłem do Oxfordu. Miasteczka, w
którego uniwersyteckich murach spędzę kolejnych kilka lat - prawdopodobnie.
W właśnie w tym niewielkim, niewiele większym od
Wieliczki skupisku braci studenckiej i profesorów profesji wszelakiej rozgrywać
się będzie historia reaktywowanego w tym momencie bloga mojego. Mam zamiar opisywać Wam
wydarzenia WIELKIE i małe i takie same doświadczenia oraz rzeczy mnie otaczające.
A teraz do rzeczy przechodząc..... Idę zjeść
sobie płatki....i popić mlekiem, bom głodny zwyczajnie.
Takie zwykłe płatki z mlekiem - a jednak WIELKIE zarazem.... Ach ta A. i jej WIELKOŚĆ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz