sobota, 29 marca 2008

Psiklatka


Skały!!
Pierwszy raz w sezonie 2008 , pierwszy raz tej wiosny , pierwszy raz w marcu , pierwszy raz w tym składzie, pierwszy raz na psiklatce !
28.03.2008 Wyruszamy na wspin. na Psiklatke
Skład: Mateusz z SAKWY , Paweł - kolega Mateusza , Ja
Mat i Paweł zabrali prawie cały potrzebny sprzęt : lina , pętle , karabinki , expresy ,
oczywiście wszyscy mamy swoje uprzęże oraz buty. Co do mnie to posiadam niestety w Krk tylko parę expresów i jeden karabinek więc i je wziąłem ; )
Oczywiście prowiant , picie ...i wielkie chęci do wspin. to wszyscy posiadaliśmy ! Pogoda ładna, ciepło
Godz 11 start pod AGH , szybko na mieszkanie do Mat'a bierzemy sprzęcior i w drogę. Busem do Jerzmanowic. Tam normalnie SZOK !! Wszędzie wkoło pełno śniegu :/ ...pełno znaczy że leży na ziemi go trochu , ale ok wbiajamy przez pola i po paru minutach jesteśmy pod skałą. Na szczęście wystawa południowa...więc śniegu nie było , kochane Słoneczko zrobiło dobrą robotę ! Więc wspin. Szybkie przebieranie , uprzęże , odprawa techniczna , wybór drogi ( pierwszej z brzegu ) , prowadzi Paweł - bo jego lina ...a że lina nowa to musi ją ktoś przetestować czy działa. Droga: Szczeniak IV , ładny styl szybko , i po chwili jest na górze , Ja i Mat powtarzamy ją , druga droga Superburek -V kolej na mnie , prowadzę , trochę nerwowo na początku , potem już Eleeegancko , A Coooo , i TOP jest , ładnie, w sumie dla mnie pierwsze prowadzenie OS'em w tym roku , Mat i Paweł powtarzają za mną . Trzecia droga Psi instynkt VI- pierwszy prowadzi Mat , trochę obaw ..bo to już nie ma co poważny numerek ... ale spokojnie udaję mu się wejść , trochę czujnego wspin. w górnej części , o dziwo stwierdza że droga jest prostsza od Superburka , Paweł i Ja powtarzamy drogę , hmmm przecież to rzeczywiście nie było trudniejsze niż Superburek.... , czwarta droga to Psubrat IV+ idę pierwszy ,z Psiego instynktu ta droga nie wyglądała na prostą ..hmm ale że piszę że to tylko IV+ ... ok idę , i już nad 3 wpinką zaczyna się coś dziać ! Brakuje z deczka chwytów , czajanak , czujne wspin , i tak do końca....wychodzę na górę , ( w mojej ocenie najtrudniejsza droga ) , powtarza drogę Mat, potem Paweł , dla mnie to koniec wspin. Muszę wracać do Krk , chłopaki jeszcze zostają , walczą z okapem VI.2 na wędkę ...ale jeszcze trochę brakuje , ale puści ...już niedługo .
Wrażenia : Super ! Pierwszy wspin. i oby tak dalej , i oby lepiej ;)
Podziękowania specjalnie dla Mata i Pawła za sprzęt.

piątek, 28 marca 2008

Skorusiak !!


Wyruszyliśmy na wyprawę !!
22.03.2008 Plan : Mała Łąka .... Polana Małołącka....Skorusiak.....Dol.Miętusia ...i do domu
na nartkach biegowych
Skład: Jan Kardasiński-Tapczan: Kierownik ds. fotografii oraz ds. wychodzenia z sytuacji ekstremalnych , Kierownik ds. napojów ( soczki )
Władysław Bętkowski : Logistyka , Trasa, Zagrożeni lawinowe ,
A więc jak już wspominałem wyruszyliśmy :P Godzina 12.50 start Kościelisko
godzina 13.15 Mała Łąka ...biegówki na nogach ..ruszamy. Wartkim(dziarskim) tempem ruszamy w górę , mijamy wielu turystów którzy z zainteresowaniem oglądają się za "górskimi biegaczami" ....no bo gdyby to było na fokach ...to by było bardziej normalne pewnie, "A cooo"
Warunki śniegowe takie takie sobie .... troszkę kamienie przenikają ...ale da się iść . Jesteśmy na Polanie Małołąckiej(1163). Fotka . Cudowny widok! Było to dzień po dużych wichurach a więc wyobraźcie sobie ten nawiany śnieg ! Niczym pustynia śnieżna , lekkie fale , małe wydmy ze śniegu . Po prostu jak ze snu. Tatry przykryte lekką mgiełką , dodają uroku swym szczytom oraz zaśnieżonym żlebom. Jest 13.40 wbijamy w Skorusiak ! Jest to taki szczycik ....olesiony mniej więcej. Na mapie to tak rzut kamieniem od nas , lajcik ! Wpadamy...po chwili stromo, zdejmujemy biegówki, bardzo przyjemne podejście na skraju młodnika , taką sympatyczną polanką , dużo śniegu, coraz więcej , zapadamy się głęboko , ale to są uroki takiego chodzenia ! Jedyny problem stanowią narty niesione na plecach które co pewien czas zawadzają nam o drzewa. Wreszcie Janek stwierdza : Jest połowa podejścia ...... no tak połowa podejścia była ...za 20 minut ;) W końcu utrudzeni zadowoleni docieramy na szczyt , przerwa na soczek i kawałek chleba , zdjęcia pamiątkowe i na dół ... do Miętusiej. Piękne zejście ! Duży ośnieżony głęboko żleb ..a raczej polana .... urokliwe zejście ......odnajdujemy szlak , szlak nie przetarty ..... więc jako jego pionierzy docieramy do Przysłopu Miętusiego (1189) . Tam "ekstremalny" zjazd spod krzyża na dół w stronę ławeczek ...spotykamy jedną turystkę najwyraźniej zdziwioną naszą obecnością ...szczególnie gdy prawie równocześnie razem z Jankiem upadamy nieopodal niej na śniegu . Uroki zjazdów na biegówkach ! Jest godz. 15.30 . Teraz już tylko zejście z nartami na plecach do rozdwojenia szlaków. I stamtąd już znajomym szklakiem w dół , zjazd ciekawy, troszkę kamieni , prawie bez upadkowo ;)
Teraz szybciutko do domu
Godzina 16.15 jesteśmy ! Tytuł "Eksploratorów dnia" No A coooo by inaczej :P
Podziękowania dla Jana za współudział w zdobywaniu niedostępnego Skorusiaka

środa, 26 marca 2008

Kondratowa & Kalatówki


24.03.2008 Wyruszyliśmy na wyprawę !!
Skład : Jan Kardasiński - fotograf , konsultant do spraw meteorologicznych oraz klimatycznych, szef zaopatrzenia( niósł jedyny plecak wyprawy)
Władysław Bętkowski - konsultant do spraw logistycznych oraz nawigacyjnych ( nie niósł plecaka , miał tylko jedne rękawiczki na zmianę i parę groszy w kieszeni)

Start godz 9.30 Kościelisko
o 9.50 Bus ...dowozi nas na Rondo Kuźnickie , stamtąd na biegówkach - podstawowy środek transportu do Kuźnic . Warto wspomnieć że Jan ( Tapczan) przepłacił za Busa !!
Stan pogodowy dobry ..... zimno , mgła , dużo śniegu ...ale brak opadu :) Widzimy wielu narciarzy podążających na zawody na "Starym sprzęcie"
0 10.30 ...decyzja. Na Kalatówki na zawody , czy może zdążymy podjechać na Kondratową do schroniska
Jedziemy, A Co , fajnie dużo śniegu , przepięknie po prostu się jechało , turystów praktycznie nie spotykaliśmy , o 11.35 jesteśmy w schronisku , wchodzimy do środka na zasłużony odpoczynek . Wypijamy soczek ! I tu podziękowania dla Jana za to że go wziął :) Ale czas płynie o 12 zawody na Kalatówkach...pora wracać , jeszcze tylko kilka zdjęć. Ooooo zdjęcie przy tablicy o zagrożeniu lawinowym ( My tu Lansery ) i szybciutki zjazd w dół ! Nie uwierzycie ile radości może przynieść zjazd nawet po pozornie łatwym terenie na nartach biegowych ! Szczególnie dla nas , nie do końca zaawansowanych biegaczy. Zjazd - super ! Jesteśmy na Kalatówkach w punkt 12 . Zawody. My z racji że nasze biegówki nie do końca podchodziły pod "stary sprzęt" ani że nasz nie był "ubiorem regionalnym" postanawiamy wcielić się w rolę widzów i kibiców. Janek robi całe mnóstwo fotek ( cyka fotki ) A tymczasem bardzo wielu narciarzy na tych wspaniałych starych nartach wyprawia prawdziwe cuda! Świetna atmosfera, udana zabawa, spotyka się wielu znajomych :) Ale zimno .... wpadamy na herbatkę do Hotelu Górskiego na Kalatówkach . O już cieplej. Teraz ostry zjazd do nartostrady Kasprowy-Kuźnice ( I tu Jan prezentuję całą swoją brawurę jadąc zboczem wprost na wprost !! .... jazda efektowna zakończona również efektownym upadkiem ;) Teraz już tylko do Kuźnic... spokojna jazda nartostradą . Około 14.40 jesteśmy w Kuźnicach. Janek nauczony że za Busy się przepłaca zdecydował że dostaniemy się na biegówkach wprost przez miasto do samych Alej 3 Maja . Tak się stało. O 16 jesteśmy znów w domu .
Wnioski : I znów tytuł "Eksploratorów dnia ;) "

Blog

Chciałbym stworzyć może jakiś dziennik , może swego rodzaju pamiętnik , może wreszcie coś na kształt relacji z różnych zdarzeń w których biorę udział
Mam nadzieję że Blog będzie się rozwijał i że wkrótce zapełni się wieloma interesującymi postami :)
Zapraszam