niedziela, 8 listopada 2009

08.11.2009 SAKWA Wyjazd Integracyjny Murowaniec

Krążył słuchy wśród ludu , szumiały o tym liście
Rzeki cicho szemrały , Więc przyszło
Oczywiście

Wyjazd SAKWY , pierwszy taki jaki pamiętam
Pierwszy tak duży , z tak wieloma uczestnikami
A wszystko co pierwsze, wszystko co tak świeże
Zostaje w pamięci najdłużej

Zaczęło się od zebrania w Babilonie , tam to w nielicznym , lecz pełnym pasji gronie
w gronie starych sakwowiczów, w ich umysłach zrodził się ten pomysł
Było ich kilku , pomysł był jeden.
Gab, Kawa, Maju, Tomek - tym to zawdzięczać najwięcej
Wielkie walne zebranie było później . Chętnych do SAKWY aż zanadto . Urodzaje urooodzaje ......szumiały korytarze naszej uczelni . Tu był potencjał , nie można go było zmarnować

5-6.11.2009
Murowaniec.Hala Gąsienicowa , półtorej tysiąca popod stopami. Chmury na wyciągnięcie ręki , gwiazdy migoczą nocami . Tam się zebrali . Zjeżsdżali , bądź to samotnie , bądź parami , bądź też tłumnie ! I już wkraczali w świat Gór . SAKWA - klub Górski , był u siebie . Każdy na SWÓJ sposób kontemplował piękno przyrody Tatr . Padł Kościelec , Żółta Turnia , słychać było opowieści o Karłowiczu, o Zaruskim

7.11.2009
Kondensacja, epicentrum , epogeum , środek , kulminacja ! Murowaniec już od wczesnych godzin popołudniowych zapełniał się gwarem , jedni wracali z wypraw , Kawa wraz ze swą mocną grupą dopiero co wyruszał , Gab, Aga wraz ze mną dopiero co przybyliśmy . Maju witał wszystkich w (swym stylu)* ,
Od samego początku spotkanie było żywe ! Przybyli goście z Hawiarskiej Koliby , przybyli goście z Poznania . Czy to było 45, czy 40 osób , nie wiem , nie dałem rady ich wszystkich zliczyć . Spotkania, opowieści , radość . Jak że by wyrazić inaczej taką wesołą ferajnę ? Strzelały korki szampanów ! Było co świętować , dwóch solenizantów , klub miał swoje święto . Kawa i Maju latali pod sufity , ale za to ........ otwierali dla nas kolejne butelki . Hawiarska ze Żwirkiem i Poziomką na czele , grali bez przerwy piosnki wesołe . Atmosfera była rewelacyjna ! Wielka sala Murowańca zapełniła się , i wciąż wrzała . Nawet skromne parapety były momentami pozajmowane , dla obserwatora. Dla tych co patrzyli z góry. Toasty za Klub, za pomyślność , za młodość , przyjaźń , radość. Za uczucia których w młodej piersi pełno ! Czy to wznosiłem je sam , jako "ten który został wybrany aby służyć klubowi" , czy to inni . I wiele , wiele innych się historii zdarzyło.
Reklamówka z Rossmana , 15 latek , Piękny owczarek - golden , śpiący Tomek z czapeczką kolorową , spagetii wyborne , czy wódka AGHowska krążąca dokoła, albo tańczący Twista na parapecie obserwator. Sami wiecie , którzy byliście !!
"Było nas trzech
W każdym z nas inna krew
Ale jeden przyświecał nam cel
Za kilka lat
Mieć u stóp cały świat
Wszystkiego w brud
Alpagi łyk
I dyskusje po świt
Niecierpliwy w nas ciskał się duch"
Późną nocą szli spać , aby znów móc rano wstać , Aby wyruszyć dalej , w Tatry
Z rana od 8 tłok ! Do łaźni , na jadalni . To znów SAKWA wyrusza ,
Rozchodziliśmy się powoli , ze wspomnieniami . Po śniadaniu , po posiłku może na cały dzień , można było wyruszać . Żegnaliśmy się z tymi co musieli odejść do Zakopanego , co im spieszni było na niziny , reszta szła w górę. Pod patronatem Blelumpa szli na Granaty , Kawowcy szli na Zawrat , a ja .... z doktorem Michną , z Gabem , z Agą , z Góralem -śpiochem , z Tymkiem , i z tymi o których zapomniałem tu napisać ;) szliśmy po porostu nad Czarny Staw. Oddaliśmy hołd Karłowiczowi , przyglądając rodło "niech się dobrze dzieje" , wspominaliśmy Dreag'a , czytaliśmy sobie nawzajem historię Bandrowskich i Hackbeilówny , opowiadaliśmy o lekkomyślności Bronikowskiego , czy o tragedii sióstr Skotnicówien. Wspominaliśmy gen.Zaruskiego podziwiając Kościelec, opowiadaliśmy o ratownikach , o Klimku , Maji Łabunowiczu i Bartku Olszańskim i innych. Była to wycieczka wspomnień
Po powrocie do Murowania i nasza paczka się dzieli , część wyruszą Boczaniem w dół , reszta idzie na Liliowe. Jakaż to był podróż , spokojna, bez śpiechu , tylko dla widoków, dla ciszy i krajobrazu . Szukaliśmy wzrokiem turystów naszych z Granatów . Na próżno . Byliśmy na Liliowym. To była 13.20 . Tam już chwila dla zabawy , dla młodzieńczej zabawy :) Cicha Liptowska z morzem mgieł majestatycznych , Kopy Liptowskie owiewane wiatrem chmur , Krywań spowity we mgle. Później przez Beskid - dwutysięcznik zdobyty , na Kasprowy do "dzwonu" . Aga szarpie energicznie za dzwon , dźwięk uderza Tomka szczególnie boleśnie. Ostatnie zdjęcia na tle Gór . Pora wracać , pora się rozstać. Krótkie spojrzenia. Z Tymkiem , wyruszamy w dół przez Myślenickie, do Goryczkowej . Oni , poszli do Murowańca , a później ............... pewnie Kraków , pewnie jak my wszyscy ......a na pewno jak większość z nas
Było warto , było ,
Wrócimy . SAKWA rozpoczęła , SAKWA pójdzie dalej
KONIEC