
Początek niesympatyczny , ale coś musi być niesympatyczne i nieudane aby udana końcówka miała wyraźniejszy smak!!
14.11 a właściwie 13.11 , fatalnie się czuje, choróbsko ...... niefortunnie dostaję zapalenia spojówek w lewym oku, jak mi to pani doktor ujęła: nawet ostrego zapalenia spojówek. Oko wygląda jak czerwony bąbel...... kurde, niepozytywnie .I tu dziękować pani Dorocie , mamie Marka K. za przyjęcie mnie w gabinecie bez kolejki i zorganizowanie szybkiej terapii! Pani Dorota wiedziała że po prostu w sobotę będę musiał pobiec......
15.11 ranne godziny , oczko ...czerwone, ale już cośik wraca do normy! Jest siła i motywacja po sto pieronów! Będzie dobry dzień,koniec powtórek, ostatnie spojrzenie na mapę , położenie doliny pięciu stawów spiskich , schroniska jeszcze ......w końcu zamykam makulaturę. Tato mnie pospiesza z lekka, wrzucam Wielką Encyklopedię Tatrzańską w plecak , cały strój , jedzonko , "graniówkę" i jedziemy .
W kuźnicach jesteśmy koło 8.15 , a tu pełno ludzi , syćka się szykują,kłębią. Jest nasze dyrektorstwo, mowa wstępna, rozdawanie numerków itd..... itd Po prostu eleganckie zamieszanko
O 9 start!! I tu pikno rzec !! Wszyscy stacjonują jak najbliżej komisyji , a tymczasem ja i Krzysiek.K tak na tyłach się rozgrzewamy ..... aż tu nagle, 10...9...8....1.... 0 start! Co najlepsze, teraz jesteśmy na samym przodzie, bo start był za naszymi plecami- w przeciwną stronę!
Wyjaśniając; bieg jest z Kuźnic na Kasprowy Wierch. Wystartowaliśmy: lecę lecę ostry start , pierwsze 450m to nawet drugi jestem!! Naglę .....i co gorsza z duża różnicą prędkości (deltą), wymija mnie dwóch zawodników(jest nas około 100 w stawce) , bieg trwa nadal. Mam taką piękną nadzieję że będę z przodu! i chcę mieć czas poniżej godziny.To są moje cele na ten dzień. Wielu to traktuje na luzie, ale ja ....dość ambicjonalnie,dla samego siebie pewnie ale ...jak będzie jakieś miejsce :) Myślenickie Turnie..... jestem 6 , niewielki spadek pozycji , czas koło 24min . Ale co "najgorsze" wyprzedził mnie mój krajan z Kościeliska!!! No co to ,to nie! Tu musi być rywalizacja, nie odpuszczamy:PP .... póki co jednak się ode mnie oddala...klops:/
Że jednak chyciła mnie werwa!! to raz ..drugi...trzeci , mocne odepchnięcia kijami , więcej w nogi , i znów idziemy łeb w łeb! To raz on mnie mija to raz ja jego. Szczyt coraz bliżej.
Nagle!!! niespodziewanie!!! Słyszę za sobą niepokojące odgłosy, wiele uderzeń metalu o granit , jakieś szumy, łoskot! To nie mogło być nic dobrego :< , obracam się i widząc w nieoddali wielką ...niczym gwardię liczbę zawodników, ppprzyśpieszam! Ale oni są coraz bliżej , posłużę się tu miarą wielkości: są w odległości trzech żyraf przy wodopoju i pół słonia! Wyprzedzam Marcina B. , daję z siebie no naprawdę wszystko:P , a tu .... niczym rozpędzone ciufcie , dwóch biegaczy ....frrrrr (mija mnie), i znów,coraz bliżej słyszę uderzenia o granit -tak to kije ciągną kolejnego zawodnika na szczyt , parędziesiąt kroków dalej , mija mnie :/ ..... ale jest już kolejny......nie odpuszczę!!!!! nawet podbiegam, oby jeszcze dalej .... nic z tego , bo kiedy on zmęczony bo zmęczony ale mnie mija!! Jestem chyba teraz już 9 ...... I tak sobie myśląc o tej sytuacji ....biegnę na szczyt:( . Nagle?,co się dzieję!! jest obserwatorium, tak- to już tylko 450m , może 500m - fachowo koło50 żyraf drogi . Wypłaszczenie .... to teraz biegiem! Zbliżam się do jednego z tych wcześniejszych , finisz , kije na maxa , nie widzę czasu na zegarku , ambicja nie pozwala mi odpuścić ...może go wyprzedzę. Mijam go, jeszcze jeden w zasięgu! Lecę, nagle patrzę że mija mnie Marcin! Teraz to dopiero, rzucam się w przód ....lecimy....sekunda,druga....na szczyt wpadamy wszyscy trzej.....równo.Komisyja odnotowuje wyniki ..... limit mój wiekowy- 1h20, czas ...pewnie koło godziny
Pięknie!! Fantastiko , miejsce ....hmmmm 7-9 , z moich obliczeń :)) Ale co ważniejsze ...czas 0,59 .30h . Jest radocha!! Oczko dało rady, nogi wytrzymały .Jeszcze się taka pogoda robi , gratulujemy sobie z Marcinem, który stwierdza "Trzymaliśmy się razem, i generalnie wspieraliśmy w biegu" ....no prawię tak było;)
Na metę docierają kolejni znajomi, dla każdego to sukces ! Choć tak jak pisałem...wielu to traktowało tak po prostu na pół gwizdka,pewnie byli by dużo lepsi ..... ale cóż, ja dałem z siebie maxa....
W blasku słońca (listopad!!) schodzimy ze szczytu,jest ciepło , nie ma śniegu . Pięknie!
Popołudniu koło 16 część teoretyczna -ustny!
Tu to były nerwy, trzeba było liczyć na szczęście, może i dobrą komisję wybrać . Nie miałem najgorszego zestawu pytań. Trochę TOPO trochę przyrody, jakieś zlewiska . Jak dla mnie "in plus" :D
Koniec dnia . Wszyscy się rozchodzą....to co teraz? Jutro na skałkach!
16.11 Kwalifikacji dzień II . Skałki w lejowej. To miał być mój lepsiejszy dzień. Primo ; znam przecież te skałki , ojjjj!!! ile tam czasu spędziłem, i drugie primo, że wspin .... coś co lepiej bądź gorzej, ale mi wychodzi :)
Pogoda znów dopisuje, godz 9.00 lejówka start . Wiele znajomych twarzy. A ściana?? OK!! Mamy do zwędkowania względnie prostą drogę- "klasyczną" ponoć 4+ , Wbijam się może jako 10ta osoba , sprawnie .... czy elegancko nie wiem , ale jestem na górze. Twardy doping z dołu ze strony Krzyśka K. i Taty! Gdy dochodzę na górę....Tata woła: "Idź dalej, idź dalej" .... Nie da sie przecież ;] ......."To złaź z stamtąd ja pójdę" No prze Tata!!
Ale taka prawdą , w tym momencie to On się bardziej cieszy z tego mojego kursu niż ja, tak to wygląda! Bardzo Tacie zależy żebym tam był, w końcu sam..... jak to mówił: "25 lat temu temu to przeżywałem, synu kurs to piękna sprawa" . Zjeżdżam w dół , kolejni wspinacze atakują, wielu wspina się wprost fantastycznie, pokazując na tej drodze znakomitą płynność! Kluska wchodzi- rewelacja , Ania.F - ładnie , Marcin.M - bez problemu , Krzysiek.K .....zwleka zwleka , czas ucieka, - w końcu wbija się w ścianę, no i ....bez zawahania,pływa w pionie. Jest dobrze
Wprawdzie nie wiem jeszcze jak inni znajomi...oni będą później się wspinać . Ale ...będzie dobrzee
Pożegnanie,wracamy z Tatą do domu, jest pięknie. To jest życie .
Mam nadzieję że się z Nimi zobaczę niedługo , na kursie !!
Wyników kwalifikacji nie ma .....pewnie z tydzień co najmniej będziemy czekać. Ekipa -oby wszyscy weszli, będzie miło!!
To będzie dobry czas!
Podziękowania dla znajomych wszystkich , ale w szczególności jednak dla Taty za udział, za to że to On bardziej niż ja to przeżywał jakby sam to robił , jakby leciał na Kasprowy i wspinał się. Dla Mamy , za leczenie, odbudowę mojego ducha walki "play the game..." , po chwilowym dołku , za świetne wyżywienie i za wszystko. Dla pani Doroty i pani okulistki za leczenie ,
i dla Tych co mi mówili że dam radę !!!
Dzięki i do następnego :)
"in plus" ++++++++