środa, 12 listopada 2008

9.11.2008 Wodna pod pisaną

Całkowicie niespodziewanie a tak miło !
Spontan bez dwóch zdań , tu nie ma innego słowa . Gdzieś koło 14 , Ciseł dzwoni ,Wodna pod pisaną cel . Łatwa jaskinia. Ja w te klocki to całkiem łysy jestem , ale że dzień kolorowy to i tu się postanowiłem zapuścić. 5 minut później , Ciseł: "Władek ale nie masz klausrofobi? Bo tam będzie ciasno" ....hmmm nie mam , prawda?
Godzina 15.20 jest ekipa u wylotu dol.Kościeliskiej . Kuba, Ciseł , Ja
W tym momencie zaczynają do mnie dochodzić fakty : Ciseł ma w ogóle strój cały speleologiczny, Kuba ma komplet ubrania na przebranie , a ja ..... Chłopki, aż tak źle będzie ? ...... ja na wesoło , dresik,kurteczka , dobrze że wziąłem tabliczke czekolady, jakbym tam gdzieś utknął i miał 5 dni siedzieć zanim mnie wyjmą :D :D
Gdzieś koło 16.30 jesteśmy pod pisaną , może wcześniej . W każdym razie mnóstwo ludzi się tam wlecze, chodzą sobie spracerują ....a tu przecież trzeba zrobić akcję jaskiniową !! Jak w takich warunkach? Raz że to nie legalne dla nas, żadnych papierów , zezwoleń , nic .... dwa że turyści , a wejście do jaskini ....dosłowie pół metra od szlaku , wygląda jak lisia jama buhahahhaha , no nie powiedział bym wcześniej że tam można wejść !! Pierwszy Ciseł w swoim spec-stroju ! Dał dura niczym lis do nory , hmmm myślę , jeszcze czas się wycofać , bo jak tam utknę ?
Ale nic....wpadam jako drugi, wlekę za sobą plecak , pozycja ...jakby to opisać "zmodyfikowana na dżownice z ręką z tyłu ciała" , i tylko z zewnątrz słychać komentarze: "oni tam chcą nocować ? , nie pewnie tam mają jakieś schronisko" - pełne zdziwienie ludzi!!!!!!!
Kuba dał nura jako trzeci ! Teraz kolej przejść przez zacisk , okazuje się że "lisia jama" ma kontynuacje wewnątrz skał!! Jest tunel , widzę zacisk , no racja ciasno , dość , nogi przeszły , ściskam bary:D :D , głowa , i jestem po drugiej stronie , tu już większy tunel. Po koljnych 15 metrach jesteśmy na tyłach wypływu pisanej! Fantastiko!! Kto by pomyślał że to tak wygląda! Nawet z Cisłem podejmujemy się kompieli w rwących nurtach "początków czarnego dunajca" jak to wielu niegdyś uważało , są wrażenia , a woda!! lodówa, WARTO , będzie końskie zdrowie ;)
Kilka fotek , ruszamy na penetrację dalszych korytarzy! Długie drogi przebyliśmy , były rozgałęzienia i zwężenia, nawet dwupasmówki! Co gorsza wybrałem gorszy pas , co przypłaciłem kolejną ciasną skradanką,zostawieniem w połowie korytarza plecaka - bo by nie przeszedł:) , i śmiechami kolegów, którzy zdecydowanie bardziej komfortowo przeszli "drugim pasem" . Wkażdym razie po kilkunastu minutach docieramy do końca jaskini , czyli zawaliska ! Myślę że jakieś 150-200m w głąb ściany, przynajmniej ja tak się czuje, obserwujemy wdzięczne kolonie wielkich pająków, które o dziwo tym razem nie sprawiają na mnie wrażenia!! . Jeszcze chwila oddechu i wracamy. Ja niestety muszę iść gorszym pasem...po plecak , dłuży się to nam , ale wkońcu docieramy do głównej komory , ( bo człowiek to w takiej jakini może mieć dziwne myśli)
ostatni dotyk lodowatej wody, mierzymy się z zaciskiem , jeszcze trochę dżowniczki i znów na powierzchni !Ale uczucia..... nie dość że powietrze pachnie!! to jeszcze noc na zewnątrz , ile gwiazd !!
Wszyscy wygrzebujemy się na powierzchnię , turyści strzelają nam pamiątkową fotę , po kawałeczku czekolady - tej co miała być na 5 dni;) , chłopaki się dopakowują ....a ja running lekki do domu! bo za tydzień cały ....hmmm ciężki sprawdzian, ale o tym pewnie w przyszłości

I podziękowania:
Dla Cisła ,za oranizację i pomysł
Dla Kuby że cierpliwie znosił różne dogadywania nie zawsze kulturalne w jaskini i nasze wspólne dyskusje na temat słusznej trasy i mapy , i za towarzycho poprostu
i dla Mamy że podjęła się próbie wyprania tych ciuchów potem , bo jak to wyglądało....lepiej nie pisać już , ponoć piachu i mułu było tyle że można by obdzielić tym ze dwie piaskownice !

Brak komentarzy: