piątek, 30 maja 2008
Majówka w Bieszczadach
Wyjazd w czwartek rano. Po drodze zwiedzamy muzeum Magurskiego PN . Wieczorem jesteśmy w Ustrzykach Górnych . Dzień II Trasa : zdobywamy wraz z Tatą Połoninę Caryńską , jest strasznie zimno , wieje porywisty wiatr z zimnym deszczem . Schodzimy , Tata wraca do Ustrzyk , ja idę dalej na Połoninę Wetlińską.Schronisko Chatka Puchatka. Rozlewam komuś gorącą czekoladę - ups. Duża trasa w sumie. Wracam zmęczony do Ustrzyk. Udany dzień.
Dzień III Idziemy przez Szeroki Wierch na Tarnicę. Następnie duża pętla. Na Halicz. Poznajemy przesympatyczną osobę Asię z Bratysławy . Opowiada o swoich przygodach i podróżach . Jestem pod wrażeniem. Wieczorem idziemy na piwo z Ojcem , słuchamy koncertu lokalnego grajka.
Dzień III . Pogoda znów nie dopisuje. Mamy zamiar zdobyć Krzemieniec - szczyt leżący na granicy trzech państw . Podchodzimy przez Wielką i Małą Rafkę . Bardzo strome podejście -polecam :)
Na szczycie Krzemieńca spotykamy grupę Czechów idą z wielkimi plecakami - rajd jakiś . Rozjaśnia się :) Gdy wracamy na Wielką Rafkę chmury się podnoszą, widać piękne Połoniny , Piękne Bieszczady.Schodzimy na parking. Mam cały czas w głowie te piękne widoki . Cudownie !!
Jedziemy do Komańczy , do klasztoru sióstr , w którym kiedyś był internowany prymas Wyszyński. Spędzamy tam noc. Następnego dnia lekki spacer , znów jest piękna pogoda. Siadamy nad strumykiem , odpoczynek , zachwycam się tym wszystkim , chcę wchłonąć w siebie jak najwięcej Gór , nie Tatr , nie wysokich . Po prostu Gór. Wracamy do Krakowa.
Dziękuję Tato za cały wyjazd !! Dużo zobaczyłem , dużo mi to dało ! :)
Góry Stołowe II
Część II
Entuzjazm do pisania długich relacji chwilowo opadł :(
Ale napisze kilka zdań .....dla faktu że było :)
26.04.2008
Wychodzimy koło 11 ze schroniska pod Muflonem. Nieco odpoczęliśmy. Pogoda nadal nie zachwycała . Ale nie padało. Zeszliśmy do Dusznik Zdroju. Teraz trasa przez Kozią Halę do Zieleńca. Zdobywamy szczyt Orlicę. Schodzimy na dół. Idziemy do kościoła. Jesteśmy w schronisku PTTK w Zieleńcu. Dzisiejszy dzień był łagodny, bez zmęczenie praktycznie 15km :) Wcześnie kładziemy się spać.
Dzień III
Rozdzielamy się z Wiktorem. Ja idę na Velką Destinę – najwyższy szczyt gór Orlickich położony już w Czechach. Wiktor idze krótszą trasą do Bystrzycy Kłodzkiej. Pogoda jest piękna ! Nareszcie mogę podziwiać widoki tych Gór. Koło godziny 8 zdobywam szczyt , schodzę z powrotem do Polski. Przechodzę szlakami przez Góry Bystrzyckie. O Godzinie 15.00 jestem w Bystrzycy Kłodzkiej. Wiktor już tam jest I ogląda muzeum ognia , które tak bardzo chciał zwiedzić. Okazuje się że po drodze miał przygodę I pomylił trasę , zabłądził delikatnie , tak iż w końcu do Bystrzycy został podwieziony samochodem :) :) . Ale cel swój osiągnął, zdążył obejrzeć muzeum. Mój cel też został osiągnięty. Trasa zrobiona :) Wracamy pociągiem do Wrocławia. Tam mamy 3 godziny czasu, podczas których zwiedzamy centrum Wrocławia. Rynek , wyspy na Odrze , Ostrów Tomski?? Tak to się nazywa chyba . Tata przypominał mi przez telefon o swoim mieście , opowiedział co mamy zobaczyć , bo przecież to Jego ukochane miasto z czasów studenckich. O 23 wsiadamy w pociąg do Krakowa. 3.30 jesteśmy w Krakowie . Wyprawa UDANA !!
Dzięki Wiktor za towarzystwo ! Podziękowania dla spotkanych ludzi , za pomoc I życzliwość. Dla koleżanek z Wrocławia , dla Opowiadacza z autobusu , dla innych :)