Wyruszyliśmy na wyprawę !!
22.03.2008 Plan : Mała Łąka .... Polana Małołącka....Skorusiak.....Dol.Miętusia ...i do domu
na nartkach biegowych
Skład: Jan Kardasiński-Tapczan: Kierownik ds. fotografii oraz ds. wychodzenia z sytuacji ekstremalnych , Kierownik ds. napojów ( soczki )
Władysław Bętkowski : Logistyka , Trasa, Zagrożeni lawinowe ,
A więc jak już wspominałem wyruszyliśmy :P Godzina 12.50 start Kościelisko
godzina 13.15 Mała Łąka ...biegówki na nogach ..ruszamy. Wartkim(dziarskim) tempem ruszamy w górę , mijamy wielu turystów którzy z zainteresowaniem oglądają się za "górskimi biegaczami" ....no bo gdyby to było na fokach ...to by było bardziej normalne pewnie, "A cooo"
Warunki śniegowe takie takie sobie .... troszkę kamienie przenikają ...ale da się iść . Jesteśmy na Polanie Małołąckiej(1163). Fotka . Cudowny widok! Było to dzień po dużych wichurach a więc wyobraźcie sobie ten nawiany śnieg ! Niczym pustynia śnieżna , lekkie fale , małe wydmy ze śniegu . Po prostu jak ze snu. Tatry przykryte lekką mgiełką , dodają uroku swym szczytom oraz zaśnieżonym żlebom. Jest 13.40 wbijamy w Skorusiak ! Jest to taki szczycik ....olesiony mniej więcej. Na mapie to tak rzut kamieniem od nas , lajcik ! Wpadamy...po chwili stromo, zdejmujemy biegówki, bardzo przyjemne podejście na skraju młodnika , taką sympatyczną polanką , dużo śniegu, coraz więcej , zapadamy się głęboko , ale to są uroki takiego chodzenia ! Jedyny problem stanowią narty niesione na plecach które co pewien czas zawadzają nam o drzewa. Wreszcie Janek stwierdza : Jest połowa podejścia ...... no tak połowa podejścia była ...za 20 minut ;) W końcu utrudzeni zadowoleni docieramy na szczyt , przerwa na soczek i kawałek chleba , zdjęcia pamiątkowe i na dół ... do Miętusiej. Piękne zejście ! Duży ośnieżony głęboko żleb ..a raczej polana .... urokliwe zejście ......odnajdujemy szlak , szlak nie przetarty ..... więc jako jego pionierzy docieramy do Przysłopu Miętusiego (1189) . Tam "ekstremalny" zjazd spod krzyża na dół w stronę ławeczek ...spotykamy jedną turystkę najwyraźniej zdziwioną naszą obecnością ...szczególnie gdy prawie równocześnie razem z Jankiem upadamy nieopodal niej na śniegu . Uroki zjazdów na biegówkach ! Jest godz. 15.30 . Teraz już tylko zejście z nartami na plecach do rozdwojenia szlaków. I stamtąd już znajomym szklakiem w dół , zjazd ciekawy, troszkę kamieni , prawie bez upadkowo ;)
Teraz szybciutko do domu
Godzina 16.15 jesteśmy ! Tytuł "Eksploratorów dnia" No A coooo by inaczej :P
Podziękowania dla Jana za współudział w zdobywaniu niedostępnego Skorusiaka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz