czwartek, 28 maja 2009

29.05.2009r Bolechowicka - Zamarła Turnia

Późno popołudniowy wyjazd skałkowy - relacja

Na sucho: trzech młodych wspinaczy w tym samym celu. Wspin. Dla jednego z nich to właśnie jedna z fazy treningu w kierunku osiągania nie bagatelnych wyników. Dla pozostałych: rozwspin na zastane palce. Tak tak , dla mnie to był rozwspin na zastane palce ....od 3 tygodni przeszło

Krzysiek, Mateusz , Władysław o 15.40 docierają pod bramę ogrodu. W ogrodzie tym kwiaty  przepiękne. Bramą- Bolechowicka Brama , kwiatami - same skały

Krzysiek zostaje naszym przewodnikiem. Znał dobrze te tereny i posiadał magiczną księgę prawdy - czyli przewodnik wspinaczkowy . Lądujemy na Zamarłej Turni.Poczym wszyscy stwierdzamy.... że to przecież tak tatrzańsko brzmi.

Na początek „Zamarła Wprost” IV , podczas wejścia osadzamy dwie kości, które nie bez powodu znalazły się dziś w naszej szpejarce :) Moja pierwsza myśl po skończeniu drogi : „Aż miałem czas sobie pomyśleć..........” , po prostu przyjemna. O czym pomyśleć ? To już pytanie do tych co się wspinają, o czym się myśli wtedy jak można , wtedy jak się jest w skale.

Krzysiek wzrasta w trudności. Jego dorobkiem pada „Rysa Myszkowskiego” VI.1+

Myślę sobie : „OOO tak , też się tego podejmę- później” Jak się okaże „później” jest nadal aktualne :) Coffe wstawia się do „Prawej Zamarłej” 6+ , bez problemów pokonuje 3/4 drogi docierając do efektownego przewinięcia. Tam, po krótkim odpoczynku, spowodowanym zapewne potrzebą zawiązania buta lub po porstu podziwiania widoków , przechodzi kluczowe miejsce drogi.

Nie muszę mówić że miałem już w tym momencie sprawę prostą. Ekspresy dyndają w ringach , ścieżka przetarta i odkurzona. Przechodzę tę drogę, nie bez problemów jednak.

Krzysiek, który dogłębnie lustrował okoliczne ściany podejmuję ciężką decyzję : VI 3+/4 „Dusiciel Centaurów” To jest fakt, Krzysiek idzie na maxa , wysila się wielce próbując chwytać i trzymać tego co nie ma. I stawać tam gdzie jest płasko. W końcu odnajduję sekwencję. Przechodzi drogę. Jego entuzjazm przesłania wszystko. Nie wiem już ile zajęło mi stanie pod ścianą ,asekuracja i „blokowanie” Krzychowi , ale teraz nie to jest najważniejsze, udało się !!

Krzysiek udaje się na zasłużony odpoczynek. Coffe i ja udajemy się pod kolejną dróżkę „Filar Szymona”. Tymczasem jednak niebo zaczyna się ściemniać , zapowiada się .... chociaż nie zapowiada się na nic . Koledzy twierdzą : „przejdzie bokiem”, „nic nie będzie” .... i takie tam W ogóle zapomnijmy o tym

Wchodzę w filar . Jak to zawsze Krzysiek powtarza : „Filary to twoje ulubione drogi” . Hmmmm co o tym myślę ? .... No skoro on tak mówi, to może i rzeczywiście są to moje ulubione drogi . Mateusz asekuruje mnie. I fakt 3/4 :D :D drogi to się mój asekurant się nie namęczył , tak jak i ja zresztą. Ale ostatnie fragmenty ....... nie. Nic z tego nie było. Jedna  tylko wpinka od stana .Ale ...Odpadłem, zawisnąłem na linie , powisiałem sobie potem.Jeszcze ze dwie próby,ale nie tym razem ..... jeszcze :)

Wchodzi Coffe , niefortunnie pogoda się pogarsza ...a jednak :(, a jednak :( Deszcz pada coraz intensywniej. Coffe dochodzi do 3 wpinki, podejmujemy decyzje o odwrocie. I co robić ? W ścianie dwie liny , chyba z 10 ekspresów , jakieś karabinki .... i deszcz leje , leje coraz bardziej . Coffe zjeżdża, wiąże prusiki na linie i wyrusza na akcję ratunkową.My ratujemy to co pod ścianą, zbieramy plecaki , resztę szpeju....

........I tak ratowali , ratowali wszyscy trzej, wiatr wiał , deszcz siekał po ich nagich torsach.Zimno dawało się we znaki. Podkoszulki leżały pochowane na dnie plecków,aby potem...było coś suchego. Po długich gimnastykach , w szczególności wiszącego Coffego, udało się uratować sprzęt. A było.... i przeciąganie liny, zjazdy , podciągania. Wszystko.

Akcja ratunkowa zajęła im 40 minut . Wszyscy ocaleli.Autobus lini 248. Godzina 20.20:  „Jak to mało potrzeba aby być szczęśliwym - chleb z serem,dres,ciepły autbus

Wrócili . Wróciliśmy


Podziękowania dla składu:

Krzyśka - za pomysł na lokalizację , za najlepszy wynik dnia oraz za to że teraz suszy moją linę w swoim mieszkaniu :D :D

Mateusza - za wielką akcję ratowniczą i poświęcenia w jej trakcie. O! i za podarowany plaster sera żółtego- do moich suchych kanapek :(

Brak komentarzy: