środa, 16 kwietnia 2008

Lejowa - wciąż na Topie !


12.04.2008 - piękny dzień się już zapowiadał od dawna ;)
Sobota. Pobudka - szarawo za oknem . Ale nie pada , po wczorajszym deszczu nie widać śladów, asfalt suchy - ściana będzie sucha! Pozytyw! Jest ekipa ! Janek ksywa stalowy chwyt ! oraz Ania , Ania właśnie :)
Janek się tu coś przebąkuje że poprowadził najtrudniejszą drogę ! Na kominie ! Oooo jakie małe chwyty ! Ale Jan-Tapczan to ma chwyt !
O 11 jestem pod ścianą , sam , czekam na towarzyszy ! To jest piękno Lejowej - cisza , skała , woda ,
To jest ta skałka , w górach , w Tatrach . Jura - jurą , ale to jest inny wymiar . Da się go dostrzec - to jest radość:)
Rozkładam sprzęt , przychodzi Ania , rozpoczynamy wspinanie .
Nasze "stare" Boulder'y ...na pierwszy ogień . Dla Ani to nowość , przystawia się do nich skrupulatnie , dla mnie to już rutyna ...tzn już je dobrze znam sprzed roku ;)
Oooo i tu mistrzostwo ! Dzwonie do Jaśka aby przywiózł krem do opalania ;) Słońce zza chmur wyjrzało, Benosik już uznał że pora się po opalać buhahahhaha. Koszulka na bok , jedna dwie próby , 10 min , i tyle słońca było ;) A Tymczasem przyjeżdża Janek , już z daleka wymachuje kremem do opalania ! Oż ten !
Janek na rozgrzewkę atakuje Boulder'y , przenosimy się na linę ,
I tu też standard już "Beczka" VI , nie ukrywam że jak zawsze na beczce , miałem trudności , po prostu nie potrafię tej drogi robić rutynowo ;) Za każdym razem trzeba walczyć
Zakładamy wędkę . Nowa lina - więc pierwsze jej testy . Janek atakuje "lewy filar" prawie że z powodzeniem , Ania następnie rusza na "Prawy Kant" , brakuje jej jeszcze trochę precyzji , ale jest blisko załapania kluczowego ruchu , przymierzam się do "Lewego filaru" ...wędeczka na początek , droga wspaniała , małe chwyty , czujnie , tylko zimno , coraz zimniej , przed chwilą Janek mówił że nie czuł tam chwytów. Teraz będąc w połowie drogi doświadczam coś podobnego . Jestem już za kluczowym miejscem .... pamiętam z zeszłego roku , jak dwukrotnie tu mi już brakło siły , jak w tych miejscach odpadałem.
Chwyt trzyma w palcach , stopień już pod nogą , kolejny chwyt . Byłem na górze , radość ! To chyba VII , wędka , ale mam nadzieje że to kwesta czasu ;)
Jestem znowu na ziemi , ból w palcach , od tych krawędzi , zimna . Radość !! Radość
Idę odpocząć...nareszcie , Janek wstawia się w "prawy kant" V , i udaje mu się ! Ale przecież ten spryciarz już go rok temu łoił ! Janek nie kryje zadowolenia , bo to jego pierwszy dzień wspinania , Ania też próbuje , jest bardzo blisko , jednak minimalnie brakuje. Tak tak ! To ona dzielnie walczy z drogą na zdjęciu ;)
Teraz prowadzenie ! Tapczan ( Jan) i Ania prowadzą dwie drogi ! "Klasyczną" IV i komin chyba III ,
To był początek sezonu w naszych rodzimych skałkach , ale początek to znaczy wstęp :)
Będzie lepiej, będziemy ćwiczyć , będziemy się tym wspaniale cieszyć !
Wspinanie - radość !!

Brak komentarzy: